Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II RP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II RP. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2014

Z cennika międzywojennego dilera – Rzecz o narkomanii w II RP cz. 3



 I wojna światowa spowodowała wzmożenie zapotrzebowania i wytwarzania narkotyków.  Zjawisko narkomanii zaczęło w okresie między wojennym występować intensywniej na całym świecie w tym i w II Rzeczypospolitej.  By ograniczyć to zjawisko społeczność międzynarodowa powierzyła już w Pakcie Ligi Narodów kontrolę nad obrotem opium i podobnymi substancjami samej Lidze. W tym celu powołano w Sekretariacie Generalnym Ligi Narodów powołano specjalny organ – międzynarodową komisję opiumową. Początkowo w skład sekcji wchodziły jedynie te kraje w których występowało zjawisko fabrykowania narkotyków. Od roku 1931 w pracach sekcji uczestniczyli przedstawiciele państwa polskiego. 

Do tego czasu istniał „wolny” handel narkotykami, ograniczony jedynie konwencją haską.  Powstała ona gdyż, obrót opium został rozwinięty się na niespotykaną skalę w skutek wojen opiumowych (1839-1842, 1856-1860) i towar, który miał trafiać wyłącznie na chiński rynek zaczął pojawiać się na zachodzie.  W produkcji substancji odurzających przodowały kraje wschodu w samych Indiach produkowano 100 ton opium rocznie, Turcja 1000 ton. W USA zaczęły powstawać gangi, których działalność opierała się na handlu narkotykami (w 1934 zakazano więc obrotu większością takich substancji), w Chinach zaś funkcjonował we współpracy z Kuomintangiem zajmujący się produkcją opium Zielony Gang (na którego czele stał „Wielkouchy Du” czyli Du Yuesheng).
Uszy (jak u pewnego peerelowskiego aparatczyka) imponujących rozmiarów

Również i w II Rzeczypospolitej rozprowadzanie narkotyków był przedsięwzięciem niezwykle dochodowym. Cena rynkowa jednego kilograma kokainy wynosiła w roku 1933  1500 zł, Podzielenie tego na działki o masie 20 miligramów, sprzedawanych po 50 groszy, dawało zysk rzędu 25 000 złotych. Podobnie zyskowna była sprzedaż morfiny której cena za jeden gram wynosiła 20 zł.  Cena jednego litra eteru była bliska cenie grama morfiny. Z 1 litra eteru możliwe było uzyskanie nawet 8 litrów kropli Hoffmana. W efekcie eter stał się narkotykiem stosowanym masowo głównie na terenie Śląska, Podkarpacia, oraz niektórych powiatach województwa Warszawskiego. Stosunkowo niska cena eteru przy stale wahającej się cenie wódki była kolejną przyczyną popularności tej substancji – litr wódki w roku 1924 kosztował 2,20 zł, w 1927 już 7,50zł by pomiędzy  1928 a 1935 cena wzrosła na Śląsku z 13,24 do 15,52. Cena rozrobionego eteru wahała się w tym okresie od 5 do 15 zł za litr.

Aplikowanie podskórne, domięśniowe morfiny


By uzmysłowić sobie jakie to są kwoty podaję ceny z 1932. Bochenek chleba – 40 groszy a kilo kartofli (czy jak wolą niektórzy pomarańczy północy) 8 groszy. I najważniejszy produkt – cena piwa (zależnie od marki) od 0,25 do 0,75 zł za butelkę 0,5. Tak więc morfina to był niezły interes.

Bibliografia:
1)     T. Kikta, J. Kabay – twórca produkcji morfiny w Polsce [w] Biuletyn Informacyjny Środkowopomorskiej Izby Aptekarskiej w Koszalinie, nr 4/161 2006;
2)     M. Abucewicz Narkomania w Polsce jako problem społeczny w perspektywie konstrukcjonistycznej Część pierwsza: okres międzywojenny [w]  Alkoholizm i Narkomania, t 18 r. 2005;
3) Sz. Twardoch, Morfina; Książka która zainspirowała mnie do napisania tego cyklu (mimo iż narkotyki odgrywają w niej stosunkowo niewielką rolę) i wyrwała z letniego marazmu;

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Skąd u licha się brał ten Eter - Rzecz o narkomanii w II RP cz. 2


Eter do Polski trafiał (podobnie jak tańsza w republice weimarskiej czy Czechosłowacji nawet o 30 procent wódka -tak w Niemczech była tańsza wóda-) zza zachodniej i czasem południowej granicy. Na granicy niemieckiej i czechosłowackiej straż graniczna w 1934 roku skonfiskowała 1614 kg, a w 1935  aż 2250 kg eteru. Ilość przemycanego eteru jest mniej więcej równa ilości przemycanego alkoholu. Starosta rybnicki szacował, iż jedynie do jego powiatu rocznie przemycane jest od 4000 do 5000 litrów eteru. 
Eter przenoszony był głównie przez mieszkańców rejonów przygranicznych. Rozwożono go po wsiach furmankami, dystrybucją zajmowali się wędrowni handlarze, kataryniarze, żebracy. Na terenie poszczególnych wsi eter rozdzielany był detalicznie w umówionych lokalach, zwanych kapliczkami. Były to zarazem miejsca sprzedaży, jak i spożywania eteru. W każdej kapliczce spożywano eter inaczej. Eter pito jako krople Hoffmana, czasem w stanie czystym popijanym wodą, innym razem rozcieńczano samemu gotowaną wodą z dodatkiem cukru, cynamonu albo miodu i goździków. Wodę w niektórych kapliczkach zastępowano kawą, mlekiem, sokiem lub winem. Szczególnie popularną formą był tzw. Himber czyli eter pity z wodą i skoncentrowanym sokiem malinowym. 
 
Kapliczka
Zwalczanie przemytu eteru było zajęciem trudnym. Próbowano porozumieć się nawet z władzami niemieckimi, choć wysiłki te spełzły na niczym. Polski wywiad badał nawet problem współpracy niemieckich celników z bandami przemytników.  Analizy wywiadowcze dowiodły, iż eter pochodził głównie z niemieckich fabryk przemysłowych. Wywiad polski zlokalizował również składnice eteru położone za niemiecką granicą lecz wiedza ta nie przyczyniła się do likwidacji zjawiska przemytu. Rozbicie szajek przestępczych było niezwykle trudne udawało się jedynie złapać drobnych przemytników w roku 1934 aresztowano aż 171. 
Bibliografia:
1)  A. Zandberg, "Villages…  Reek of Ether Vapours”: Ether Drinking in Silesia before 1939 [w] Medical History  3 (54)/2010;
2)     W. Grzywo-Dąbrowski, Podręcznik medycyny sądowej, Warszawa 1948 ;
3) M. Abucewicz, Narkomania w Polsce jako problem społeczny w perspektywie konstrukcjonistycznej Część pierwsza: okres międzywojenny [w]  Alkoholizm i Narkomania, t 18 r. 2005;


M.M.

Polak potrafi czyli Rzecz o narkomanii w II RP cz. 1 (i zapewne nie ostatnia)


Jak wiadomo Polacy są nacją, która ma pewną drobną słabość do używek – alkoholu, fajek i prochów. Te ostatnie mają w Polsce historie dłuższą  (i oczywiście ciekawszą) niż zazwyczaj się uważa.  Pomijając przypadek sienkiewiczowskiego Zagłoby co sobie dla dowcipu lepszego siemię konopne co jakiś czas przeżuwał, problem narkomanii pojawił się na ziemiach polskich już w latach 80 XIX wieku.


Poza substancjami pochodzenia roślinnego w Polsce coraz popularniejszym stawało się zażywanie eteru. Eter etylowy był środkiem znieczulającym. Nałóg picia lub inhalowania eterem powstał w Stanach Zjednoczonych i stał się szybko popularny w okolicach polskich granic północnych i zachodnich. Prawdopodobnie  eter trafił na tereny Śląska z zachodnich Niemiec. Pierwsze o substancji odurzającej zwanej „kropką” lub „anodyną” pochodzą z ostatniej dekady XIX wieku. Eter w Polsce zazwyczaj wąchano lub po rozrobieniu w wodzie pito, co nazywano kroplą Hoffmana (autentycznie pito środek znieczulający przeznaczony do wdychania).  Eter pochodził zazwyczaj z polskich i niemieckich zakładów przemysłowych, ale – jak można sądzić na podstawie analizy zebranych materiałów – podstawowym źródłem zaopatrzenia był przemyt z Niemiec (nie stwierdzono przy tym nielegalnego handlu w drogeriach i aptekach).  Na  Śląsku eter mógł być spożywany nawet przez 30% populacji, podczas gdy w niektórych powiatach spożycie mogło obejmować nawet 50-70% populacji. Stosunkowo tani eter był łatwo osiągalny dla ludzi ubogich podczas gdy morfina i kokaina pozostawały nadal bardzo drogim środkiem, dostępnym jedynie wąskiej elicie. Takie rozpowszechnienie stosowania eteru zmusiło władze do wydania rozporządzenia z 22 lutego 1928 roku O uznaniu eteru etylowego i jego mieszanin za szczególnie niebezpieczne dla zdrowia, które spowodowało rozciągnięcie na nie wszystkich przepisów ustawy z 1923 roku (W przedmiocie substancji i przetworów odurzających).



Powszechność eteromanii była dużo większa niż klasycznej narkomanii. Szacunki określały liczbę eteromanów na dziesiątki tysięcy osób, podczas gdy liczba leczonych narkomanów nie przekraczała 300 pacjentów w skali rocznej. Eter mimo, iż jego przedawkowanie było śmiertelne (zabójcza jest dawka 50 g dla nałogowców odpowiednio większa nawet 200 g) przez całe lata 30 zyskiwał na popularności. Charakterystyczny zapach substancji był wyczuwalny od eteromania nawet przez dwa dni po spożyciu. Doprowadzało to do sytuacji kiedy w niektórych regionach to podczas nabożeństwa niedzielnego wypełnia Dom Boży zapach eteru jak w szpitalach.

Bibliografia:
1)  A. Zandberg, "Villages…  Reek of Ether Vapours”: Ether Drinking in Silesia before 1939 [w] Medical History  3 (54)/2010;
2)     W. Grzywo-Dąbrowski, Podręcznik medycyny sądowej, Warszawa 1948 ;
3) M. Abucewicz, Narkomania w Polsce jako problem społeczny w perspektywie konstrukcjonistycznej Część pierwsza: okres międzywojenny [w]  Alkoholizm i Narkomania, t 18 r. 2005;
4) Akty prawne: Konwencja Opiumowa (z 1912) Dz.U. 1923 nr 9 poz. 55; Ustawa w przedmiocie substancji i przetworów odurzających Dz.U. 1923 nr 72 poz. 559;  Rozporządzenie o uznaniu eteru etylowego i jego mieszanin za szczególnie niebezpieczne dla zdrowia Dz.U. 1928 nr 45 poz. 443;
5) http://jacekdehnel.natemat.pl/56557,jak-cpal-miedzywojenny-slask-czyli-opium-w-amsterdamie-i-eter-w-czyzowicach  
M.M.